„Strategia Błękitnego Oceanu”- Moja historia i zmiana podejścia do myślenia o korporacjach.

Jak wyjść z silnie konkurującego Czerwonego Oceanu na bezkonkurencyjne morza Błękitnego Oceanu? Jak stworzyć produkt, który będzie trafiał do klientów spoza naszej branży?

Udostępnij

Od początku…

Cofnijmy się do początku semestru letniego 2023, kiedy rozpoczął się nowy przedmiot o nic nie mówiącej mi nazwie „analiza strategiczna”. Okazał się on jednak jednym z najbardziej zapamiętanych przedmiotów tego semestru. Między innymi dlatego, że wykładowca powrócił do technik nauczania żywcem wziętych z lekcji polskiego – na zaliczenie mieliśmy przeczytać książkę. Pomysł wydał mi się totalnym marnowaniem czasu i kuriozum. Jednak po paru zajęciach zmieniłem zdanie.

Wykładowca, który prowadził wyżej wspomniane zajęcia postanowił, aby tematykę całego semestru zbudować na podstawie książki autorstwa Rennee Mauborgne i W. Chan Kima – „Strategia Błękitnego Oceanu”. Na każdych zajęciach poznawaliśmy kolejne narzędzia, o których mowa jest właśnie w tej pozycji. Dzięki temu nie mieliśmy do czynienia jedynie z teorią, ale mogliśmy namacalnie wykorzystać praktyki biznesowe na prawdziwych case studies.

Czym jest „Strategia Błękitnego Oceanu”?

Na każdym kierunku związanym z naukami ekonomicznymi wprowadzany jest model 5 sił Portera. Mówi on o tym, że organizacje mają przyglądać się ściśle swojej konkurencji i na tej podstawie podejmować strategiczne decyzje. Jeśli firma chce się rozwijać i zdobyć przewagę nad innymi, to powinna patrzeć na siły nabywców, dostawców, potencjalnych konkurentów, substytutów, a także obecnych konkurentów.

Model ten był przez wiele lat używany, żeby w finalnym efekcie doprowadzić firmę do zwiększenia pozycji rynkowej, tym samym do zwiększenia zysków. Podejście to niestety jest dość ograniczone, ponieważ zamyka managerów w klatce swojej branży. Firma zaczyna krążyć wokół tej samej grupy klientów, co konkurencja. Rynek ten staje się coraz bardziej nasycony, przez co brakuje powiewu świeżości. Oznacza to, że właśnie utknęliśmy w Czerwonym Oceanie! Ale spokojnie, jest na to sposób!

Autorzy tej książki próbują nakłonić, aby osoby decyzyjne w organizacji, wyszły poza ramy własnej branży i myślały szerzej. Można wymienić główne zasady, aby wejść na wody Strategii Błękitnego Oceanu:

  • Rekonstrukcja granic dotychczasowego rynku
  • Skoncentrowanie się na strategii długoterminowej, a nie krótkoterminowym i szybkim zysku.
  • Szukanie możliwości poza instniejącym popytem
  • Realizacja strategii według określonej kolejności.
  • Poszukiwanie sposobów na mitygowanie przeszkód podczas wdrażania nowej strategii wewnątrz organizacji.
  • Wbudowanie realizacji w całość strategii.

Autorzy opisują firmy, które rzeczywiście wyszły poza ramy własnej działalności i szukały nowego podejścia do Klientów. Mowa tu o takich klientach, którzy nawet nie myśleli o skorzystaniu z usług danego rynku takie jak: Apple, SAP, [yellow tail], Cirque du Soleil i ponad 150 innych! Poznajemy różne narzędzia takie jak: Diagram SERW (Stwórz-Eliminuj-Redukuj-Wzmocnij), kanwa wartości, macierz Pioniera-Wędrownika-Osadnika. Wszystko po to, aby skupić się na najważniejszym celu tworzenia strategii błękitnego oceanu – wzmocnić wartość produktową dla nabywcy, tym samym zmniejszając koszty.

Jak Cirque du Soleil przełamał konwencje i podniósł poprzeczkę rozrywki?

Autorzy podali za przykład kanadyjski cyrk, znany na całym świecie pod nazwą Cirque du Soleil. Branża cyrkowa od wielu lat zaczynała być mocno konkurencyjna, i mało marżowa. Wydarzenia nie różniły się od siebie i niosły za sobą gargantuiczne koszty związane z zatrudnianiem znanych nazwisk w świecie cyrkowym, ale także ze względu na zwięrzęta. Oczywiście dzisiejsi konsumenci są bardziej świadomi i nie zgadzają się na wykorzystywanie zwierząt do rozrywki niskiego poziomu. Za tym idą również koszty weterynaryjne oraz utrzymania.

Ojcowie, założyciele Cirque du Soleil wyszli na rynek z niespotykanym jak dotąt pomysłem. Stworzyli nową wartość dla nabywców, tym samym tnąc niepotrzebne koszty, dzięki czemu mogli narzucić znacznie wyższą cenę, a konkurencja nie miała już znaczenia. Przede wszystkim pozbyli się zwierząt oraz postawili na występy akrobatów i tancerzy, którzy odgrywali przeróżne role. Kanadyjczycy stworzyli widowisko, które było po prostu piękne i nietuzinkowe. Choreografie i scenerie były zapadające w pamięć, a miejsca występów charakteryzowały się znacznie większym luksusem niż drewniane siedziska i namioty.

Na plus

Niewątpliwym plusem pozycji „Strategie Błękitnego Oceanu” są nawiązania do prawdziwych firm, których produktów używamy codziennie. Autorzy ułożyli podróż dla czytelnika, która podzielona jest na 3 akty:

Część I „Strategia błękitnego oceanu” pokazuje czytelnikowi w jaki sposób możemy inaczej spojrzeć na nasz rynek. Na tym etapie tworzymy schematy oraz używamy narzędzi do analizy i wyciągania wniosków, w którą stronę powinniśmy się rozwijać.

Część II „Formułowanie strategii błękitnego oceanu” mówi o tworzeniu wartości dla konsumentów. Na tym etapie zastanawiamy się co dla klienta końcowego będzie najważniejsze, a z jakich elementów powinniśmy w ogóle zrezygnować, aby stworzyć kompletny produkt, który zaprowadzi nas na Błękitny Ocean.

Część III „Realizacja strategii błękitnego oceanu” przedstawia jak najlepiej wdrożyć naszą strategię. Na tym etapie możemy popełnić błędy, które zniwelują sukces nawej najlepszego pomysłu.

Co mogło pójść lepiej?

Moim zdaniem, książka jest napisana bardzo po amerykańsku, przez co patrząc z perspektyw Polaka jest dla mnie momentami utopijną historią sukcesu. Przez co, że Autorzy pokazują nam ponad 150 przykładów na przełomie całej książki, tak naprawdę czytelnik widzi szczątkowy wycinek tego, co dana firma zrobiła. Możnaby wysnuć wniosek, że nie muszę przechodzić przez każdy etap, żeby stworzyć produkt na miarę Błękitnego Oceanu.

Narzędzia, o których jest mowa w tej publikacji, napewno są rewolucyjne i pomogą organizacjom osiągnąć zamierzone cele. W książce natomiast, autorzy starają się czytelnikowi sprzedać ideę, aniżeli rzetelnie przejść przez każde narzędzie. Zostałem kupiony już na pierwszym rozdziale i chętnie mógłbym przeczytać więcej stron, niż proponowane 350, gdyby przedstawiane narzędzia były lepiej wytłumaczone jak rzeczywiście można ich używać. Wiecej zrozumiałem na ćwiczeniach na uczelni, niż z tej publikacji.

Wnioski

Podsumowując, jest to dobrze napisana historia, która pozwala otworzyć oczy i wyjść poza ramy naszego rynku. Więcej czasu mogłoby być poświęcone na dogłębne opisanie wykorzystania danych narzędzi w praktyce. Ogólnie uważam „Strategię Błękitnego Oceanu” za bardzo ciekawą pozycję i godną polecenia w szczególności dla osób, które zainteresowane są analizą sukcesu największych korporacji na świecie!

Zachęcam serdecznie do odwiedzenia strony autorów książki oraz do naszej sekcji z recenzjami po więcej treści!

Interesują Cię takie tematy?

Sprawdź naszą baze wiedzy